Aktualności Kontakt
ul. 11 Listopada 7a
62-510 Konin
tel. (63) 242 52 65
fax. (63) 242 63 89
e-mail: 2lokonin@gmail.com

W październiku  naszą szkołę odwiedził Patryk Czerniejewski. Obecnie aktor, a niegdyś uczeń II LO. Mimo braku czasu udało mi się przeprowadzić z nim krótki wywiad.

 

Nikola: Patryk, najpierw chciałabym się dowiedzieć jak wspominasz bycie uczniem II LO?Należysz do grona tych Absolwentów, którzy do końca życia będą dobrze wspominać tę szkołę?

 

Patryk: Myślę, że sam fakt, że tutaj jestem chyba jednak coś znaczy. Mówiłem to nie raz i w nie jednej rozmowie, że najmilszy czas mojego życia , to był okres liceum. Przyznam, że miałem to szczęście, że miałem fantastycznych ludzi- mówię teraz o swojej klasie, ale również o pedagogach, z którymi miałem gorsze lub lepsze kontakty, ale jednak wielu z nich było moją codzienną..hm..nie powiem, że radością, bo to zabrzmi infantylnie, ale na pewno powodem do uśmiechu . Z wieloma mogłem często pożartować i po prostu po ludzku porozmawiać. Teraz troszkę z tęsknotą myślę o tym czasie.

 

N: Czyli na myśl o II LO kręci Ci się łezka w oku?

 

P: Łezka może nie, bardziej taki szczery uśmiech. Wolę podchodzić do spraw pozytywnie i myśleć o tym, że to był wspaniały czas i fajnie, że był a nie, że szkoda, że już go nie ma.

 

N:Czy będąc licealistą, wiedziałeś już jaką ścieżkę kariery obierzesz? Wiedziałeś, że będzie to aktorstwo?

 

P: Tak szczerze, dopiero będąc w 3 klasie zdecydowałem, że będę zdawał do Szkoły Teatralnej. Pamiętam, że moja pani od polskiego wspominała o tym - już jak dostałem się do Szkoły Teatralnej- „Patryk! Dlaczego Ty nigdy nie mówiłeś, że Ty robisz takie rzeczy? Przecież ja bym Cię na jakieś konkursy pięknego czytania albo recytatorskie wysyłała!” Ja mówiłem, że sam nie wiedziałem, że jestem w tym dobry i że jakieś tam predyspozycje do tego zawodu mam . Więc przyznam , że jeżeli chodzi o czas liceum, to nie chodziłem na żadne kółka teatralne , byłem bardzo dziwnym przypadkiem, ale najwyraźniej tak musiała ta moja droga właśnie wyglądać.

 

N: Jak zaczęła się Twoja przygoda z aktorstwem?

 

P: Myślę, że każdego młodego człowieka, który jest w szkole teatralnej prędzej czy później czekają castingi. Jest to naturalna kolej rzeczy. Zaczęło się na 2 roku od serialu „Lekarze”. To było pierwsze moje spotkanie z wielkim planem, kamerą i powiem szczerze, że jak teraz widzę, jak wtedy grałem, to mam w sobie złość i chęć zmiany , bo po takim czasie jednak widzę, ile błędów popełniłem. Jednak to jest ten dziwny syndrom naszego zawodu, że nie lubimy oglądać siebie na ekranie, bo zawsze oceniamy siebie i wydaje mi się, że takie doświadczenie, jakie właśnie zebrałem w trakcie studiów na planie poszczególnych seriali, czy to „Na dobre i na złe”, „Na noże”, „Lekarze”, „O mnie się nie martw”, sprawiły, że teraz jestem troszkę bardziej świadomy kamery i ta praca daje mi więcej radości, niż stresu .

 

N: Czy swoją przyszłość wiążesz z graniem w filmach/serialach, czy mimo wszystko chciałbyś występować głównie na deskach teatru?

 

P: Bardzo bym chciał połączyć te dwa obszary aktorskiego rzemiosła, chociaż zawsze powtarzam, że moją pierwszą miłością był film. W Koninie nie ma teatru, ja przed Szkołą Teatralną byłem raz w teatrze, a filmy oglądam z namiętnością od wielu lat i dlatego też, jeżeli bym musiał wybierać między filmem a teatrem , to wiem, że w głębi serca wybrałbym film , ale mam nadzieję, że uda mi się jednak połączyć te dwa obszary i  mógłbym doskonalić swój warsztat w Teatrze i spełniać się przed kamerą. .

 

N: Masz swojego ulubionego aktora lub reżysera?

 

P: Jeśli chodzi o zagranicznych mam dwóch absolutnie ulubionych reżyserów- Christopher Nolan i Denis Villeneuve. Ich filmy mnie zachwycają , ich wizja jest dla mnie nieprawdopodobna. Jeśli chodzi o aktorów , to gdzieś zawsze miałem słabość do Matta Damona i Toma Hardy’ego . Na polskim gruncie jest wiele nazwisk, z którymi chciałbym współpracować , czy to Smarzowski, Komasa czy Pieprzyca, aczkolwiek nie mam takiego jednego nazwiska , które byłoby dla mnie absolutnie numerem 1. Jeśli chodzi o aktorów , to wydaje mi się, że takim topem jest Marcin Dorociński, o którym pisałem pracę magisterską.

 

N: Widzisz w tych aktorach autorytet? Myślisz, że chciałbyś być taki jak oni?

 

P: Wiem, że nigdy nie będę takim aktorem jak oni. Wiem, że pracując nad sobą mogę być możliwie najlepszym aktorem, ale nie staram się porównywać. Oglądając ich, wierzę w każde ich słowo i czuję poszczególne emocje postaci , które grają .Dlatego ich szanuję i są dla mnie punktem, do którego chcę zmierzać, ale nigdy nie myślę, że chcę być tacy jak oni. Chcę być sobą, Patrykiem Czerniejewskim

 

N: Miewasz trudne chwile w swoim zawodzie?  Takie, że masz ochotę wszystko rzucić?

 

P: Myślę, że podobne myśli spotykają wiele osób w tym zawodzie  z racji tego, że to nie jest zawód jak wiele innych- praca od 8-16 w jednym miejscu, tylko to są też telefony, czekanie, niepewność i to się wiąże z plusami, takimi jak to, że dzisiaj nic nie robię a jutro mogę być główną gwiazdą serialu, bądź mieć główną postać w spektaklu, ale równie dobrze za 2 miesiące mogę nie mieć nic . Ja akurat wiedziałem, że wchodzę w taki ryzykowny obszar, ale przyznam, że to nie jest zawód dla ludzi słabych psychicznie, bo ja uważam, że jestem osobą o silnej psychice, a miałem momenty kryzysowe i to ogromne.

 

N: Którą z postaci przez siebie granych wspominasz najlepiej?

 

P: Z racji , że od zawsze byłem piłkarzem i kocham ten sport , a dzisiaj jestem w Reprezentacji Polskich Artystów, to absolutnie najmilej wspominam postać Tomka w „Na dobre i na złe”- postać piłkarza bez jednej nogi , ale absolutnie zakochanego w sporcie, który uprawiał.

 

N: Naszą małą tradycją jest to, że różni ludzie dają licealistom różne rady dotyczące życia, zawodu bądź pasji. Mógłbyś dać jakieś od siebie?

 

P: Ostatnio jak miałem taki gorszy okres- mam na myśli swoją własną głowę- usłyszałem zdanie, które mnie uspokoiło. To zdanie brzmiało „życie to jest maraton, a nie sprint”. Jeżeli czegoś bardzo chcecie, ale nie widzicie efektów po tygodniu czy miesiącu, to  nie znaczy, że to już koniec i trzeba odpuścić, bo życie często weryfikuje coś po kilku latach i trzeba własną cierpliwość i wiarę w siebie cały czas pielęgnować , bo wydaje mi się, że zbyt wielu młodych ludzi za szybko odpuszcza, bo nie widzą efektów od samego początku.

 

N: Dziękuję za wywiad, cześć!

 

 

Rozmawiała: Nicola Dębowska

Koło Naukowe Medioznawców 

Realizacja: LM Internet
(c) Copyright by Drugie Liceum 2010. Wszelkie prawa zastrzeżone.